Blog

MIASTO TO NIE FIRMA!!! Nycz, park, mafia...

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Samorządowcy często działają na rzecz przestępców w białych kołnierzykach wspierając ich działalność biznesową, co wyborcom tłumaczy się jako warunek rozwoju oraz bogacenia miast i wsi. Ma to tyle wspólnego z prawdą, co krzesło z krzesłem elektrycznym.


We Włoszech osoby podejrzewane o działalność mafijną podlegają ciągłej kontroli urzędów państwowych, pod rygorem konfiskaty zgłaszać muszą wszelkie zmiany w swoim stanie posiadania, zapomnieć też muszą o zamówieniach publicznych. Tamtejsza prokuratura antymafijna doskonale wie, że to kontrola samorządów umożliwia tym złym wielomiliardowe defraudacje, nieuczciwe eliminowanie konkurencji rynkowej i inne ciężkie gatunkowo przestępstwa. Samorządowcom trudniej patrzeć na ręce niż powszechnie rozpoznawanym posłom i ministrom, a zarazem to na dole dysponuje się miliardowymi budżetami i nieruchomościami. Zabezpieczenia te wprowadzono jednak za późno i dzisiaj spora część PKB Włoch to obroty tamtejszych organizacji mafijnych. W Polsce jeszcze nie jest za późno. Ale to już ostatni dzwonek na odsunięcie (personalne – nie wymagające zmian na poziomie ogólnokrajowego prawa) od budżetów miast, zmian planów zagospodarowania przestrzennego i decyzji reprywatyzacyjnych ludzi aspirujących do miana polskiej białokołnierzykowej mafii. Nie zrobi tego oczywiście nikt z tych, którzy wprowadzili tę quasi-mafię na salony. Dla nich nie liczy się los bezprawnie eksmitowanych, bitych i zastraszanych, a niekiedy nawet mordowanych lokatorów warszawskich kamienic i przedsiębiorców. Dla nas musi się liczyć, jeśli chcemy zachować nasze człowieczeństwo i w ostatecznym rozrachunku również wolność.

W czasach wielkiego kryzysu, biedy i bezrobocia, priorytetem muszą być inwestycje przekładające się na nowe miejsca pracy i bezpośredni rozwój gospodarczy. Polska ma ten etap za sobą, wzrost bezrobocia związany z transformacją ustrojową dawno został zahamowany, a wynagrodzenia rosną. Wręcz masowo importujemy potrzebną siłę roboczą. Na tym etapie duże miasta, w tym Warszawa, mogą sobie pozwolić na komfort konsumpcji sporej części budżetu i zrównoważony rozwój, a przede wszystkim – rozwój uczciwy i sprawiedliwy dla mieszkańców.

Gospodarowanie przez samorządy możemy porównać do typowej polskiej rodziny. Kiedy jest ona biedna, konieczne staje się poświęcanie całego czasu na pracę zawodową, a pozyskiwane środki przeznaczać należy na produkty pierwszej potrzeby: jedzenie, lekarstwa, podstawowe sprzęty domowe i ubrania. Maksymalizowanie przychodów staje się priorytetem. Ale jeśli oboje rodziców dobrze zarabia, to mogą, a nawet powinni, z czystym sumieniem przeznaczyć część dochodów na komfort swój i swoich dzieci – wakacje, lepszy samochód, czy sprzęt sportowy, a część czasu przeznaczyć już nie na nadgodziny, tylko na wypoczynek, kontakty z rodziną i rozwój osobisty. Konsumpcja nie jest zła, nie zawsze trzeba podporządkowywać życie mnożeniu pieniędzy, a czasem trzeba je po prostu przeznaczyć na dobre życie. Gdy dostajemy premię w pracy to przecież nie pędzimy z wypiekami na twarzy by kupić akcje nowej spółki giełdowej. Cieszy nas raczej urlop, nowy telewizor czy samochód. Nie przełoży się to bezpośrednio na pomnażanie naszego majątku, ale ile zapewni radości! A to radość gasi złe emocje i pozwala na cieszenie się życiem. Szczęśliwi ludzie to z kolei szczęśliwe społeczeństwo, a to wpływa na bezpieczeństwo publiczne, wydajność pracy i międzyludzką życzliwość, bez czego żadna wspólnota nie przetrwa. O tej prostej recepcie na dobre życie większość samorządowców już dawno zapomniała i wmawiają nam, że dobre miasto to takie, w którym postawimy jak najwięcej biurowców i apartamentowców. NIE PRAWDA, NIE TO JEST W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE.

Dzisiaj Warszawa jest zamożna, to nie ona potrzebuje developerów, kamieniczników czy hipermarketów, tylko właśnie inwestorzy potrzebują Warszawy. I innych miast też. Dlatego to nie miasto i nie jego mieszkańcy powinni się naginać do potrzeb wielkiego biznesu. Nadszedł czas, w którym możemy sobie pozwolić na luksus odrzucenia priorytetu ekonomicznego na rzecz komfortu życia. Dlatego wokół Pałacu Kultury i Nauki nie powinny stawać nowe wieżowce, tylko tak potrzebny dusznej i wypełnionej spalinami przestrzeni miejskiej Park Centralny. Taki dla zwyczajnych rodzin z małymi dziećmi, schorowanych staruszków czy zmęczonych nauką studentów. Zamiast Nycz Tower i innych „biedronek” powinniśmy zachować historyczny wygląd z trudem ocalonej zabudowy miasta. Podobnie zakończyć należy czas eksmisji i oddać miasta ich bezpartyjnym mieszkańcom. Naprawdę może być lepiej, pod warunkiem, że o naszej codzienności nie będą decydowały partyjne centrale z Warszawy, miasta nie będą angażowane do rozgrywek politycznych, a korupcja będzie zwalczana realnie a nie jedynie pod „zaprzyjaźnione” media.

Dlatego w wyborach samorządowych w 2018 roku popieram kandydaturę Jana Śpiewaka – młodego człowieka, który zamiast dołączyć się do jednej z głównych partii i gromić jej konkurencję (czym finansowo ustawiłby się na resztę życia), miał odwagę by powiedzieć głośno, że w reprywatyzacyjnych przestępstwach uczestniczyli politycy z obu głównych obozów. Człowieka, który rozumie, że miasta powinien kształtować duch ich mieszkańców – a nie odwrotnie. Choć nie ze wszystkimi jego poglądami się zgadzam, to uważam, że jest to w tej chwili jedyna osoba zdolna intelektualnie i moralnie patrzeć na ręce niebezpiecznych przestępców dla niepoznaki nazywanych inwestorami i politykami.

Przy al. Jerozolimskich od lat stoi pusty lokal po księgarni, która była intelektualną ozdobą tej ulicy. Czynsz został podniesiony, przedsiębiorca musiał zwinąć swój biznes a miasto zubożało – może nie finansowo, choć lepszy byłby w kasie niższy czynsz niż żaden, ale na pewno nie można nazwać zakurzonych szyb pustostanu symbolem dobrobytu i postępu. W niedzielę zdecydujemy ile z tych pustostanów tętnić będzie życiem. Nie zmarnuj swojego głosu wspierając nim przestępców. Nie rozczulaj się nad nimi, oni wcale nie potrzebują Twojej litości – i tak zgromadzili przez lata majątek, o którym Ty możesz tylko pomarzyć.


Kazimierz Turaliński

19 października 2018 r.

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Wydawnictwo Artefakt.edu.pl

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Jerozolimskie 85 lok. 21
02-001 Warszawa

Kancelaria TALIONIS

Kontakt w sprawie usług prawno-ekonomicznych:

  Kancelaria
  TALIONIS

adres e-mail: biuro@kancelariatalionis.pl

tel. (32) 431 07 43
fax (32) 431 07 47

adres biura:
ul. Jana Kochanowskiego 18/9
40-035 Katowice

adres korespondencyjny i rejestrowy:
ul. Św. Jana 11/4
40-012 Katowice

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego:

 

x