Blog

UWAGA na byłych policjantów-przestępców!

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ostatnimi czasy do moich klientów zaczęły trafiać oferty mające uspokoić ich fobie. Dziś na każdym kroku każdy widzi szpiegów i agentów, a taki rynek tworzy podaż usług żerujących na ludzkiej naiwności. Za kilka tysięcy zł niektórzy emerytowani policjanci i również dzisiejsi prywatni detektywi oferują prześwietlenie dowolnej osoby i ustalenie jej powiązań ze służbami specjalnymi... Cóż... Muszę otworzyć wszystkim oczy - absolutnie nie jest to możliwe.

Jeśli otrzymacie taką ofertę lub przeczytacie np. w gazecie, że ktoś kogoś prześwietlił to zaśmiejcie się temu komuś prosto w nos. Dlaczego? Otóż, fakt pełnienia służby w służbach specjalnych podlega ochronie prawnej. To nie spółka skarbu państwa w której każdy może zapytać kto jest szefem składzika szczotek. Co więcej, dostęp do szczegółowych informacji o wielu osobach realizujących przeróżne czynności na rzecz wywiadu i kontrwywiadu cywilnego lub wojskowego, a już w szczególności o nielegałach i oficerach operacyjnych, ma jedynie kilkanaście osób w kraju. Czy naprawdę myślicie, że do tego wąskiego grona zazwyczaj generałów zalicza się człowiek z ulicy gwarantujący, że on kogoś prześwietlił? Bez żartów ;)

A to nie koniec trudności. Otóż, powiązania osoby z daną służbą mogą wynikać z kilku rożnych statusów. Kim innym jest funkcjonariusz/żołnierz służby, a kim innym jej konsultant (ekspert danej dziedziny, osoba związana z danym środowiskiem etc.), agent (osoba niebędąca funkcjonariuszem ale wykonująca na rzecz służby określone zadania), informator (osoba biernie lub aktywnie pozyskująca informację o innych osobach, środowiskach, zjawiskach etc.) itp. A to nie koniec komplikacji. Otóż... tych służb jest w Polsce kilka - były WSI i UOP, są ABW, AW, SWW, SKW i CBA. To środowiska wojskowe i cywilne, dość hermetyczne i nieskore do zwierzania się prywatnym detektywom czy policjantom. Jak więc z perspektywy np. Szczecina czy Warszawy ktoś mógłby ustalić, czy mieszkaniec Rzeszowa lub Krakowa ma lub miał jakiś związek z którąś z polskich służb specjalnych? Czy konsultował np. obieg pieniądza w procesie realizacji wielkiej afery gospodarczej lub prania brudnych pieniędzy? Czy przekazywał z narażeniem życia informacje ze środowiska przestępczego w którym przypadkiem lub celowo się znalazł? Czy został dekadę temu zwerbowany do roli oficera operacyjnego i taką właśnie rolę pełni wśród szemranych biznesmenów, pseudodziałaczy społecznych lub dyplomatów powiązanych z niemieckimi bądź rosyjskimi służbami?

Otóż to, nie można tego się dowiedzieć. Jest to niewykonalne. Wywiad nie spowiada się byle krawężnikowi czy nawet kryminalnemu ze swoich tajemnic, a więc próba wmówienia komuś, że takie prześwietlenie kogokolwiek jest możliwe to ordynarne oszustwo lub próba pomówienia. NIE DAJ SIĘ NA TO NABRAĆ!!! Były policjant może za pomocą czynnego kolegi wrzucić czyjeś dane na "bęben", czyli sprawdzić pesel i adres zameldowania wybranej osoby oraz sprawy karne z nią związane - popełniając tym samym przestępstwo, ale w życiu nie ustali w ten sposób żadnych głębszych powiązań. Jest na to po prostu za krótki.

Na koniec drodzy Państwo informacja - ujawnienie przez kogokolwiek, czy to byłego policjanta, czy też obecnego prywatnego detektywa cudzej zachowywanej w tajemnicy przeszłości w służbach specjalnych to poważne przestępstwo. Za wyjątkiem powszechnie znanych generałów, rzeczników prasowych i członków kierownictwa danej służby, osób ujawnionych w wyniku działań mediów (np. słynny Agent Tomek) lub wrogich służb wywiadowczych (np. Marian Zacharski) oraz cieciów jedynie pilnujących bramy wjazdowej do delegatury nikt nie mówi o tym, że był w "firmie". Przy rekrutacji na początku podpisać należy oświadczenie o zachowaniu w tajemnicy wszelkich informacji na temat tego, co będzie się działo od tego momentu... Nawet to, czy ktoś został przyjęty do służby czy też odrzucony powinno pozostać tylko między kandydatem a służbą. Natomiast jeśli ktoś pełniąc służbę robił coś bardzo ważnego, a więc w szczególności realizował czynności operacyjno-rozpoznawcze, dokonywał analiz dokumentów przekładających się na realne działania konfrontacyjne, operacje wojskowe lub dwucyfrowe wyroki skazujące, albo realizował działania poza terytorium Rzeczypospolitej, to bez względu na przepisy prędzej da się pokroić nim przyzna się do tego elementu życiorysu.

Będzie twierdził, że był przedsiębiorcą, handlowcem, dziennikarzem... ale na pewno nie oficerem. A ujawnienie takiego faktu to zbrodnia narażenia oficera i jego całej rodziny na śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie wiem jaką trzeba być mendą aby robić coś takiego, ale niestety parę takich mend po naszych ulicach chodzi... I jeszcze są z siebie dumne. A prócz nich spaceruje cała rzesza pseudo-poinformowanych - szukających frajera. Nawet jeśli znają kogoś w służbach (bo nie wierzę, że robią taką głupotę jeśli sami wcześniej w nich byli) to mogą tę osobę jedynie zapytać o "Jana Kowalskiego", a jeśli rozmówca faktycznie kojarzy kolegę z Emowa lub Kiejkut, to z całą pewnością powie, że nigdy o nim nie słyszał. Ewentualnie po konsultacji z głównym zainteresowanym odpowiednio go zalegenduje jako gangstera, naiwniaka lub zdolnego biznesmena, ale prawdy sam na pewno nie zdradzi.

Dlatego pamiętajcie - jeśli ktoś występuje w telewizji jako ekspert-praktyk od służb, to z nielicznymi wyjątkami znaczy że sam w służbach tylko siedział za biurkiem i na pewno nie powie nic zbytnio odkrywczego, za to całkiem prawdopodobne że z jego ust wydobywa się, wprowadzający drugą stronę w błąd, szum kontrwywiadowczy. Jeśli zaś ktoś mówi, że może prześwietlać ludzi pod kątem ich przeszłości w którejkolwiek "firmie", to znaczy że jest bajkopisarzem albo złodziejem czyhającym na zawartość Waszego portfela. Od tej drugiej reguły nie ma wyjątków.


Kazimierz Turaliński

16 sierpnia 2017 r.

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Solidarności 115 lok.2
00-140 Warszawa

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego:

 

x