Blog

Pitbull - Janek Majami - chce mnie zagryźć... ;)

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ale już na starcie łamie sobie zęby, a przy tym ośmiesza i siebie i film, potwierdzając, że wydalenie go ze służby było w 100% słuszną decyzją a do bystrości filmowego bohatera dużo mu brakuje. "Irokez" zaczął od pomawiania mnie do wspólnych znajomych, że jestem oszustem i od zapowiedzi, że zrobi ze mną porządek... Kolejny po świadku koronnym Masie, koleżankach Magdaleny Żuk, oficerach AW z Fundacji Point, oficerach ABW wplątanych w Amber Gold... itp., itd...

W jaki sposób Janek Majami typuje wrogów Ojczyzny? Jako typowy maczo zafascynowany filmami sensacyjnymi o Brudnym Harrym oczywiście marginalizuje klasyczne metody wnioskowania na podstawie dowodów. Logika jest dla mięczaków. Otóż on WIE. Po prostu tak ma, że WIE. Dlatego jak kiedyś nie miał żadnych dowodów na rzekomego przestępcę, ale WIEDZIAŁ, że to przestępca, to nie zrażał się tym tylko go po prostu PORWAŁ do bagażnika, wywiózł i ZMUSIŁ DO PRZYZNANIA SIĘ DO WINY. Nie trudno się domyślić w jaki "praworządny" sposób zmusił, ale po co komu jakieś dowody, poszanowanie praw człowieka i etyka zawodowa jak się ma "wewnętrzne przekonanie". Prorok normalnie, który jednak miał pecha - trafił w końcu na niewierzących przełożonych i za to ze służby wyleciał. Niestety niedawno najprawdopodobniej w innym "przekonaniu", tudzież "wizji", dane było mu zobaczyć jako wroga Ojczyzny moją osobę... Chyba bagażnik od razu też naszykował, bo już na starcie każdy średnio rozgarnięty człowiek wie, że z dowodami w takiej sprawie też musi być krucho ;)

Co "odkrył" na mój temat pierwowzór filmowego (drugiego) Pitbulla? Otóż według niego: jestem oszustem, podaję się za czynnego oficera ABW od 19 roku życia, nigdy nie skończyłem żadnych studiów (za głupi byłem), do kompletu wygrzebał kilka moich rzekomych dat urodzenia, a mój PESEL znalazł m.in. w ewidencji CEIDG i ewidencji komorniczej. Sherlock Holmes skrzyżowany z Eliaszem! ;) Jaka jest wartość merytoryczna jego "ustaleń"? Nie trzeba być detektywem by sprawdzić w przepisach, że osoba bez magisterium nie może prowadzić żadnych zajęć na uczelniach wyższych ani robić studiów doktoranckich. Prywatnie mam 3 dyplomy, a niedługo odbieram do kolekcji kolejny. Tak mam, że lubię poszerzać wiedzę. W CEIDG w ogóle nie można znaleźć numeru PESEL, co wie każdy kto choć raz sprawdzał kontrahenta, a coś takiego jak ewidencja komornicza nie istnieje. Daty urodzenia wszystkie były błędne. Czynny oficer ABW? Chyba muszę się na Rakowiecką 2A po zaległą wypłatę zgłosić - Majamiego podam na świadka, że mi się należy ;) Tylko gorsza sprawa - ABW jak miałem 19 lat to jeszcze nie było nawet w planach... Na marginesie - takie bezpodstawne pomówienia na temat mojej przeszłości "służbowej", możliwe do obalenia przez dziecko, rozsiewa znana moim czytelnikom blondynka - Renata, "informatorka" m.in. Masy.

Jestem porażony niesamowitą naiwnością i niekompetencją Pitbulla i obstawiam, że ten porwany przez niego rzekomy przestępca był identycznie Bogu ducha winny. Naprawdę trudno wyobrazić sobie byłego oficera, który by bez wstydu i bez weryfikacji podobne bzdury o ludziach pisał, do tego sugerując, że nie jestem z jego ferajny i on to udowodni. Akurat tego jednego nie musi - przyznaję się :) Ja zajmowałem się sprawami ekonomicznymi i bynajmniej nie w jego firmie. Nigdy chuliganów ani doliniarzy po peronach dworca wschodniego w Warszawie nie goniłem, a m.in. takie doświadczenie w organach ścigania ma ten człowiek. Pytałem kolegów z jego firmy, co to za jeden? Czy ktoś o nim wcześniej słyszał? Jakie ma dokonania? Nikt nic nie wie! Żyje i tyle. Nikt z nim nigdy nie pracował nad niczym dużym. Wszyscy go znają z Pitbulla i na tym się jego "legenda" kończy. Opinie jakie dostałem z Chełma zachowam dla siebie. Panie Boże - chroń nas przed takimi policjantami. Tym którzy Popiełuszkę zabili też się uroiło, że ks. Jerzy był wrogiem ustroju i też go dla dobra sprawy wywozili. Temu się uroiła vendetta pod moim adresem i też nie wiem, jak to się skończy.

Atak na mnie to nie koniec pitbullowej wyprawy krzyżowej. Kilka dni temu w podobnie merytoryczny sposób gwiazdor filmowy postanowił zaatakować znanego blogera "Odwróconego" - zaczął zarzucać mu różne dziwne rzeczy, a jak w odpowiedzi dostał propozycję konfrontacji nad aktami prokuratorskimi, które ośmieszyć miały zarzuty Majamiego, to się Majami obraził i napisał adwersarzowi, że "za malutki jesteś żeby mi kazać milczeć". Dziś połączył te dwie wojny i zapowiada jakieś publikacje na temat i mojej osoby i Odwróconego, podobno sojuszników w walce przeciwko niemu. Cóż, nie sądzę, by Odwrócony potrzebował mojego wsparcia w tej bitwie, gdyż przeciwko Majamiemu najgorzej świadczy nie to co o nim się mówi, ale co on sam mówi. Więcej nie trzeba.

NA KONIEC:

Panie Janie - piszę per pan nie z szacunku a jedynie by wymusić identyczną formę z drugiej strony, ponieważ pisanie do mnie per "ty" uważam za szczyt bezczelności i złego wychowania, nigdy wódki razem nie piliśmy i po imieniu nie jesteśmy - przestań Pan gwiazdorzyć. Z łaski Patryka został Pan rozpoznawalny, równie dobrze ten nasz wspólny wieloletni znajomy mógł wypromować kogokolwiek innego, a było i jest wielu bardziej zasłużonych dla Policji od Pana i Pan doskonale o tym wie. Proszę się nie ośmieszać pomówieniami mojej osoby, bo przecież jest oczywiste, że rozpaczliwie szuka Pan sławy wdając się w kontrolowane kontrowersyjne spory z osobami w internecie dość popularnymi. Dlatego uderzył Pan do mnie komentując w absurdalny sposób mój artykuł dot. Powstania Warszawskiego, który miał prawie 600 tys. odsłon i był ponoć najpoczytniejszym materiałem opublikowanym tego dnia w Polsce. Chciał Pan zabłysnąć zarzucając mi brak źródeł w artykule, w którym pisałem o powszechnie znanych faktach historycznych - czyli podręcznik historii z podstawówki miałem według Pana przytoczyć! Potem oburzył się Pan, że zapowiedziałem odmowę podania ręki policjantowi, który sprzeniewierzył się mundurowi i honorze oficera porywając człowieka.

Dlatego został Pan przeze mnie na FB zablokowany i tylko dlatego, że takich osób wśród moich znajomych mieć sobie nie życzę. Proszę sobie nie dorabiać legendy, że to w celu ukrycia postów o Panu, bo nigdy nie dopuszczałem myśli by się nad Panem pochylać, nie ta liga. Nie zamierzałem nic o Panu pisać, bo wiem, że to tylko tak oczekiwana przez Pana reklama. Zrobiłem teraz wyjątek z uwagi na ciągłe zaczepki i apeluję z tego miejsca: OGARNIJ SIĘ PAN! DOROŚNIJ! IDŹ DO FRYZJERA! I nie ośmieszaj się mówiąc, że możesz Pan sprawdzić wszystkie objęte klauzulami tajności dokumenty w tym kraju zapowiadając "demaskowanie" mojej przeszłości zawodowej - ma Pan bowiem tylko dwie opcje, albo Pan będzie mnie pomawiał bez jakiejkolwiek wiedzy (co będzie szczeniackim udawaniem, że wódeczkę z szefami AW, ABW, SWW, SKW i CBA Pan pijesz i dla Pana łamią święte tajemnice państwowe), albo Pan serio skądś coś wygrzebiesz a wtedy poniesiesz Pan odpowiedzialność karną za ujawnienie tajemnicy państwowej (informacji niejawnej). I nie życzę sobie żadnego ingerowania w moje życie prywatne, w tym za pośrednictwem FB ani naszych wspólnych znajomych. Takie zachowanie już ma obecnie nazwę - stalking. Już jeden Pitbull zamknął życie odsiadką, chcesz Pan iść w jego ślady? Powagi! Czas więc w końcu dorosnąć i przestać udawać przed samym sobą, że się jest Donem Johnsonem z Miami Vice. Nie - nie jest Pan, w mojej ocenie etycznie bliżej Panu do Grzegorza Piotrowskiego niż do Sonny'ego Crocketta.


Kazimierz Turaliński

21 sierpnia 2017 r.

 

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Solidarności 115 lok.2
00-140 Warszawa

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego:

 

x