Blog

Rejestracja broni czarnoprochowej nie ma sensu!

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Nie jestem zwolennikiem skrajnej liberalizacji dostępu do broni palnej, ale pomysł z obowiązkową rejestracją broni czarnoprochowej po raz kolejny dowodzi, że posłowie Kukiz'15 nie mają pojęcia co chcą regulować. Dlaczego jestem kategorycznie przeciw?

Rejestracja broni palnej ma ten (bardzo ograniczony z perspektywy użyteczności) sens, że jej nabywca zostaje przy każdym zakupie "spisany", a po samej broni w archiwach wydziałów administracyjnych policji pozostaje zestaw odstrzelonych z niej łusek, które od biedy (jeśli podejrzewamy konkretnego Jana Kowalskiego) możemy porównać w laboratorium kryminalistycznym z tym, co policja zabezpieczy na miejscu zbrodni. W przypadku broni czarnoprochowej rozdzielnego ładowania (proch sypiemy do komory w bębnie lub do lufy, potem dopiero za warstwą kaszy manny wbijamy samą ołowianą kulę) łuski w ogóle nie ma, nie ma więc co porównywać. Możemy oczywiście potraktować jako pewną poszlakę, że Kowalski ma Colta kal. 44, a z ciała ofiary medyk sądowy wydobył właśnie takiego kalibru kulę lub pocisk, ale niewiele nam to zazwyczaj da. Dlaczego?

Według różnych szacunków, w Polsce sprzedano bez rejestracji od 200 tys. do 1 miliona egzemplarzy broni czarnoprochowej. Rynek jest już więc bardzo nasycony. Kto przewiduje (czyli 90% potencjalnych przestępców) użycie jej do celów nielegalnych, ten zwyczajnie nie zgłosi faktu posiadania policji i ta nigdy nie ustali, że w ogóle kiedykolwiek wcześniej doszło do zakupu dziś już podlegającego rejestracji sprzętu. Tego rynku nie da się już metodami administracyjnymi ani policyjnymi oczyścić. Przypadkowe ujawnienie niezarejestrowanej broni będzie zresztą jedynie wykroczeniem (tak jak dzisiaj posiadanie mocniejszych wiatrówek o energii wylotowej powyżej 17J), więc kara w razie (niemal nieprawdopodobnego) przypadkowego jej wykrycia będzie symboliczna.

Kolejna sprawa to wspomniany już brak jakichkolwiek łusek, co wykluczy powiązanie zabezpieczonych na miejscu przestępstwa śladów z tym konkretnym zarejestrowanym egzemplarzem broni. Jeśli sprawca po napadzie lub zabójstwie wyrzuci zarejestrowany rewolwer do rzeki (trudno oczekiwać intelektu Egona Olsena i powrotu z narzędziem zbrodni do domu), a przybyłym funkcjonariuszom zakomunikuje, że zgubił go wieki temu, to oczywiście będzie to obciążającą go poszlaką, ale tylko poszlaką a nie dowodem winy, zaś utrata takiego sprzętu w połączeniu z brakiem zgłoszenia takiego faktu policji również karana będzie jedynie symbolicznie. Również pozyskanie informacji, że w miejscu zamieszkania ofiary 300 osób posiadało zarejestrowaną broń czarnoprochową niewiele ułatwi śledztwo, zwłaszcza przy braku informacji o niezarejestrowanych egzemplarzach.

Wprowadzanie karanego jedynie jako wykroczenie obowiązku rejestracji broni czarnoprochowej, którą już nasycono polski rynek, nie ma więc z perspektywy polityki kryminalnej absolutnie żadnego sensu. Nie znajdzie bowiem żadnego przełożenia na zwiększenie bezpieczeństwa publicznego, nie wyeliminuje też w żaden sposób ewentualnego przestępczego użycia takiej broni, gdyż rejestracja oznacza jedynie zgłoszenie, a nie weryfikowanie prawa zgłaszającego do jej posiadania (to oznaczałoby faktyczne wprowadzenie zezwoleń, których nie otrzymałaby większość dzisiejszych jej posiadaczy). W stopniu znikomym ułatwi też typowanie podejrzanych, w czym o wiele skuteczniejsze będą tradycyjne metody śledcze. Co więc robić z bronią czarnoprochową? Nic. Kompletnie nic nie zmieniać. Z uwagi na gabaryty i ograniczoną szybkostrzelność nie jest to broń poręczna, nadająca się do działalności gangsterskiej ani do wielkich zamachów terrorystycznych. Nagłaśniana w ostatnim czasie pewna liczba zabójstw dokonanych z tej broni również nie przemawia za wprowadzaniem jakichkolwiek restrykcji. Dlaczego?

Przestępstwa te wskazują na skłonność Polaków do wykorzystywania broni legalnej do przestępstw, ale z uwagi na wymienione wcześniej cechy broni czarnoprochowej, nie przekłada się ona na taką ilość zabójstw, z jaką zapewne mielibyśmy do czynienia w przypadku uzbrojenia wszystkich chętnych w poręczne i "szapnerskie" Glocki. Skąd więc w ostatnim czasie aż kilka takich nagłośnionych przez media przypadków? Z mody wywołanej wałkowaniem tematu czarnoprochowców w prasie i telewizji. Kryminologia zna takie zjawisko - nazywa je (podobnie jak psychologia) społecznym dowodem słuszności. Co to znaczy? Otóż, np. po samobójstwie kogoś znanego zwykle dochodzi do wykraczającej poza normalną statystykę fali "nadprogramowych" samobójstw dokonanych w zwykle podobny sposób. Dzieje się tak, ponieważ samobójcy-naśladowcy dochodzą do wniosku, że jeśli jakieś wydarzenie jest szeroko komentowane i dotyczy ważnych ludzi, to... musi być słuszne. Skoro samobójstwo popełnił znany aktor lub piosenkarz, to stanowi ono inspirację. Podobnie może wyglądać sytuacja z bronią czarnoprochową. Skoro w mediach i internecie jest o takim zagrożeniu głośno, jeśli spierają się o to wpływowi politycy, to tak ukierunkowany sprawca dokonując przestępstwa sięga nie po sztachetę czy nóż, ale po to co jest w danym czasie gorącym tematem. Im ciszej w mediach i internecie o broni dostępnej bez zezwolenia, tym prawdopodobniej rzadziej będzie ona wykorzystywana do przestępstw czy samobójstw.

Podobnie wygląda sytuacja z głośnymi przestępstwami - po dokonanym przez gang mutantów zabójstwie policjanta w podwarszawskich Parolach mieliśmy całą serię zabójstw policjantów: Czechowice-Dziedzice, Będzin, a w końcu słynna Magdalenka. Wśród bandytów pękła bariera psychologiczna - "skoro ktoś zastrzelił policjanta na służbie to znaczy że ja też mogę!". Stąd nagłaśnianie ataków terrorystycznych samotnych wilków stymuluje większą liczbą chętnych na taką śmierć męczennika. Tu najprawdopodobniej mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Dlatego między bajki włożyć możemy teorie spiskowe zwolenników skrajnej liberalizacji dostępu do broni palnej, zgodnie z którymi samobójstwa i zabójstwa dokonane z broni CP miały zostać rzekomo upozorowane albo zainspirowane przez policjantów po to tylko, by szkodzić innym jej użytkownikom.

 

Kazimierz Turaliński

24 października 2017 r.

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Solidarności 115 lok.2
00-140 Warszawa

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego:

 

x