Blog

Gwałt – kobiety kobietom zgotowały ten los...

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Oskarżenia o gwałt są coraz mniej wiarygodne – tak wynika wprost ze statystyk policyjnych. Kobiety masowo pomawiają mężczyzn o niedokonane przestępstwo aby się wzbogacić, zemścić za odrzucone uczucie, stratę pracy, chętnie oddaną cnotę, czy aby zniszczyć życie nielubianej koleżance doprowadzając do skazania jej brata lub męża. Przez to ofiary prawdziwych przestępstw nie mogą liczyć na odpowiednią pomoc ani zrozumienie ze strony społeczeństwa. Nie są już ofiarami, stają się „cwaniarami” i tylko innym kobietom mogą za to podziękować.

Jak się zemścić na facecie? Zgłosić gwałt. I niech on udowadnia, że nie zgwałcił. W jaki sposób ma to zrobić? Może np. pokazać, że w dacie gwałtu był na Malediwach – problem ma, jeśli nie był, a co gorsza z rzekomo zgwałconą faktycznie odbył stosunek. Gdyby znamiona gwałtu ograniczyły się do zmuszenia przemocą do seksu, to z grubsza byłoby to uczciwe – ślady pobicia nie trudno ustalić, korelację czasową ze spotkaniem z rzekomym sprawcą również. Sęk w tym, że gwałt to również np. zmuszenie do seksu groźbą bezprawną (termin dużo szerszy od groźby normalnej, gdyż obejmujący np. zapowiedź rozpuszczenia szkalującej plotki!), czyli kobieta może zeznać, że gwałciciel w godzinach wspólnej pracy szepnął jej do uszka, że albo uda się z nim do składzika na szczotki, albo ten skłamie wszystkim, że zdradziła z nim męża... I jak udowodnić, że tak nie powiedział a jego koleżanka chodziła z nim od roku do tegoż składzika z własnej woli, a gwałt zgłosiła tylko dlatego, że kochanek znalazł sobie inną przyjaciółkę?

Odpowiedzią na powyższe dylematy jest domniemanie niewinności. I to piękna idea, gdyż zgodnie z nią należy komuś udowodnić winę, nim się go skaże. Ale i tutaj pojawiają się dziury. Otóż, dowodem może być także gołosłowne oskarżenie kobiety, któremu sąd da wiarę. I to się niestety zdarza. Wyznacznikiem jest niewinny wygląd – wystarczy wyglądać jak sierota, a sędzia, prokurator i policjant się zlitują. Jeszcze gorzej, jak kochanek nie jest piękny niczym Ken – taki to już na pierwszy rzut oka przecież wiadomo, że gwałciciel... Kolejna sprawa to brak wyroku skazującego, ale wszczęcie śledztwa. I tak pewnego razu stateczny mąż zostaje z miejsca pracy wyprowadzony w kajdankach pod zarzutem gwałtu, w areszcie przez kilka miesięcy czeka na „sprawiedliwość”, a po upływie dwóch pór roku zostaje zwolniony – sprawa umorzona. Żona dawno odeszła do innego, żeby odciąć się od hańby, rodzina się odwróciła, pracy i renomy też próżno szukać bo kto uwierzy w uniewinnienie po takiej akcji, raty za mieszkanie niepłacone, ręki nikt na ulicy nie chce podać. Ale jest wolny. Hura! Nie, nie tak to powinno wyglądać.

Wracając do obrażeń fizycznych – dziś nawet one nie są już pewnym dowodem gwałtu, jeśli sprawa dotyczy osób faktycznie utrzymujących bliskie relacje. Dlaczego? Otóż, świat idzie do przodu i to co w XIX wieku było nie do pomyślenia, to epoka 50 twarzy Greya wprowadziła pod strzechy. Dawniej, gdy kobieta była do seksu np. wiązana, to ślady po pętach były pewnym dowodem gwałtu, żadna wiktoriańska dziewoja nie splamiłaby się bowiem dobrowolnie takimi praktykami. Dziś? Zwłaszcza w młodym pokoleniu ten kto nie bawi się ostro, ten jest nudziarzem i kobieta raczej do jego alkowy nie wróci. Spójrzmy, jakie to wygodne... Odwiedzamy kolegę z pracy, szeptamy mu do ucha czułe słówka, prosimy aby związał i zrobił to jak „prawdziwy facet” a potem... mym myk na obdukcję (ślady na nadgarstkach po kablu lub kajdankach, otarcia pochwy itp.) i pobranie z ciała próbek DNA już bynajmniej nie kochanka... Perfidne? Nie, od czasu ruchu #metoo niestety normalne.

Ruch #metoo miał uwolnić kobiety od ciemiężycieli wykorzystujących je seksualnie, ale stał się taranem dla prywatnych porachunków i wytrychem do wygodnego życia na koszt innych. Już początek okazał się kłamstwem. Jedną z kluczowych aktywistek stała się aktorka Asia Argento, która jak się okazało, sama miała na koncie wykorzystywanie seksualne i to nieletniego(!), któremu za milczenie w sprawie stosunku seksualnego wypłaciła ogromne odszkodowanie. Zmasowany atak na producenta filmowego Harveya Weinsteina ujawnił, że kobiety skarżące się na jego rzekome gwałty sprzed lat miały być mu latami wdzięczne za to co dla nich zrobił, za otwarcie ich karier, dzięki czemu z anonimowych bezrobotnych kobiet stawały się bogatymi gwiazdami. Gdy role się kończyły, one „przypominały” sobie, że tak w sumie to były gwałcone i dobrze by było, jakby za te cierpienia dostały wielomilionowe rekompensaty... Producent w sądach prezentował wydruki korespondencji, która udowadniała, że po rzekomych gwałtach „ofiary” same prosiły o dalsze spotkania i dziękowały za poprzednie, ale kto go słuchał? One były piękne i młode, on brzydki i stary. Musiał gwałcić, bo jaka młoda dziewczyna poszłaby ze starszym milionerem dobrowolnie i wielokrotnie do łóżka dla wielkiej kariery? Nie do pomyślenia, prawda? ;) Takich przypadków w samej Polsce są już setki. A jeśli chce się komuś zniszczyć życie, to wystarczy wynająć atrakcyjną prostytutkę, która uwiedzie mężczyznę i po wspólnie spędzonej nocy sama sobie zafunduje na twarzy dwa zadrapania – wyrok skazujący pewny, jest przecież DNA i mężczyzny i słowo zapłakanego, ponętnego aniołka.

Kto napędził koło szaleństwa? Kobiety. Dawniej gwałt był gwałtem, który jednoznacznie i w każdym przypadku należało bezwzględnie potępić – kobieta stawała się ofiarą przemocy fizycznej, wskutek czego dochodziło do stosunku seksualnego. Wszystko było jasne. Później gwałt stał się coraz bardziej wysublimowany i kobiety zaczęły do tej kategorii zaliczać również seks, którego dopiero post factum żałowały. Jak się wytłumaczyć przed mężem, że dziecko jest czarne? On mnie zgwałcił (klasyk z „Drogówki” Wojtka Smarzowskiego). Jak się zemścić na koledze, który wykorzystał i porzucił? Oskarżyć jego o gwałty, zamiast siebie o głupotę. Fałszywe oskarżenia mogą zawsze liczyć na ślepy poklask rzeszy źle rozumiejących babską solidarność feministek. Wychodzą z założenia, że niczym na filmowej „Seksmisji”, samiec to wróg a kobieta to siostra, jeśli więc siostra oskarża wroga to znaczy że ma racje i basta! Do tego zawsze mogą liczyć na cały tłum samozwańczych szeryfów, którzy licząc na to, że zgwałcona w ramach podziękowania pójdzie tym razem z nimi do łóżka, są gotowi pobić na śmierć każdego, kogo kłamczucha wskaże. Tutaj numerem jeden jest Zbigniew Ziobro, który wymaga w każdym takim przypadku tymczasowego aresztu, bo przecież powszechnie wiadomo, że kobiety nigdy nie kłamią... A jak jest naprawdę?

Otóż, kłamią jak z nut. Ofiary prawdziwych gwałtów żyją w wielkiej traumie i w zdecydowanej większości przypadków (w Polsce około 20 tysięcy rocznie!!!) nie zgłaszają przestępstwa z uwagi na strach i wstyd!!! Tymczasem masowo oskarżają mężczyzn kombinatorki, upatrujące w fałszywym zarzucie albo sposobu na wygodne życie (zmienię zeznania za 50 tysięcy zł), albo zemsty (porzuciłeś mnie chamie? To teraz zobaczysz!), albo... zabawy (ale jaja, zamkną go, pół dzielnicy się uśmieje!). Według statystyk policyjnych już nawet ponad połowa zgłaszanych gwałtów to fałszywe oskarżenia niewinnych mężczyzn. Dla porównania, 12 lat temu takie przypadki stanowiły margines i dotyczyły jedynie 7% zgłoszeń. Jest różnica? Jest.

 

Statystyka policyjna art. 197 par. 1 – 4

 

Rok

liczba doniesień o gwałcie

liczba faktycznych gwałtów

2017

2486

1262

2016

2426

1383

2015

2418

1144

2014

2444

1249

2013

1885

1362

2012

1786

1432

2011

1784

1497

2010

1759

1567

2009

1816

1530

2008

2041

1611

2007

2027

1827

2006

2212

2001

2005

2137

1987

 

Fałszywe oskarżanie o gwałty będzie systematycznie pogarszać pozycję nie mężczyzn, tylko kobiet. Już dziś ponad 60% menadżerów w amerykańskich spółkach nie chce pracować z kobietami, z obawy o fałszywe pomówienie o gwałt. Ten odsetek będzie rósł, przez co kobiety będą się musiały pogodzić ze szklanym sufitem kariery, często w dużych przedsiębiorstwach ograniczonej do posady bufetowej. Cierpliwość społeczeństwa też się wyczerpuje. W końcu każda kobieta ma brata, męża, czy ojca i z czasem także one zauważą, że ślepe popieranie „sióstr” to nie rozsądek, tylko skończona głupota. Ta droga prowadzi do zupełnego zniszczenia i pozbawienia wiarygodności oraz współczucia dla ofiar prawdziwych gwałtów. Dlatego apeluję do kobiet – w swoim własnym interesie OPAMIĘTAJCIE SIĘ!

Nie stawajcie murem za każdym pomówieniem o gwałt tylko dlatego, że skoro to samiec to miał narzędzie przestępstwa, a jak miał narzędzie to znaczy że jest winny. Nie, nie jest. Kobiety kłamią, bywają zwodnicze, wyrachowane, egoistyczne i podłe, udają też uczucia by zaciągnąć ofiarę do łóżka a potem domagać się gigantycznych pieniędzy w zamian za nieniszczenie jej życia. Posiadanie macicy i jajowodów to nie glejt na aureolę wokół głowy. Źle rozumiejąc solidarność płci strzelacie sobie w stopę. Mężczyźni też potępiają gwałcicieli, ale prawdziwych. Nie współczują kobietom, które sypiały z bogatym szefem latami aby zrobić karierę i dorobić się majątku, a później jak profity się skończyły, to postanowiły zarobić jeszcze parę dodatkowych milionów przypominając sobie te „ohydne gwałty”. Nie drogie Panie, po gwałcie z pracy się odchodzi, a nie dostaje awans i pędzi na kolejną prywatną naradę do apartamentu pana prezesa. To zwyczajny dobrowolny seks za pieniądze, nie wprowadzajmy więc nowomowy, tylko nazywajmy rzeczy po imieniu: nie gwałt, tylko prostytucja!

 

Kazimierz Turaliński

15 czerwca 2019 r.

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Wydawnictwo Artefakt.edu.pl

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Jerozolimskie 85 lok. 21
02-001 Warszawa

Kancelaria TALIONIS

Kontakt w sprawie usług prawno-ekonomicznych:

  Kancelaria
  TALIONIS

adres e-mail: biuro@kancelariatalionis.pl

tel. (32) 431 07 43
fax (32) 431 07 47

adres biura:
ul. Sądowa 7
41-605 Świętochłowice

adres korespondencyjny i rejestrowy:
ul. Św. Jana 11/4
40-012 Katowice

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

 




Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego dostępnych w Wydawnictwie Prawno-Ekonomicznym Artefakt.edu.pl:

 

x