Optymalizacja podatkowa może być zarówno moralna, jak i bardzo nieetyczna, ukierunkowana nie na sprawiedliwe ograniczenie danin państwowych a na pokrzywdzenie współobywateli. Granicę przy tym wyznaczają kwestie często znajdujące się w krótszej przynajmniej perspektywie czasowej poza naszą mocą sprawczą, czyli polityka fiskalna rządu oraz realia rynkowe. Jeśli rząd nie potrafi zaopiekować się rodzimymi przedsiębiorcami, wtedy doradcy podatkowi i specjaliści ds. optymalizacji muszą w ich "głupocie" odnaleźć furtki do ochrony usprawiedliwionych interesów finansowych podatników.


Czy Paweł Kukiz nie ma prawnika? A może to jakiś złośliwy chochlik znów staje na uszach, by obniżyć powagę jego Ruchu? Jeśli jednak do niedawna muzyk, a dziś lider polityczny antysystemowców poważnie traktuje swoich zwolenników, wolontariuszy i wyborców, to koniecznie musi zadbać o to, by nie dostali w przededniu wyborów mandatów za sprzedaż gazetek w szarej strefie, a do tego prowadzić rekrutację na posłów bez straszenia sankcjami niemożliwymi do zastosowania. Pospolite ruszenie w XXI wieku musi wyglądać trochę inaczej, niż w epoce Insurekcji Kościuszkowskiej...


W wyniku moich nacisków ministerstwo Sławomira Nowaka złożyło 15 października 2013 r. doniesienie do prokuratury o podejrzeniu masowych oszustw przy budowie polskich autostrad. Po kilku dniach Nowak został usunięty ze stanowiska za "zegarek", lecz jego sprawę karną szybko umorzono. Przypadek, czy żółta kartka za niesubordynację? Jak w tym kontekście traktować krążące w kuluarach sejmowych opowieści o politykach dokonujących defraudacji, za co czekał ich... awans w strukturach partyjnych..? Polska dojrzała już do zmian ustrojowych...


Przed paroma dniami otrzymałem propozycję kandydowania w najbliższych wyborach do Sejmu z listy wyborczej i pozycji na niej praktycznie gwarantujących mandat poselski... Być może powinienem się ucieszyć, że ktoś docenił mój potencjał zmiany III Rzeczypospolitej w lepsze miejsce, i zapewne miałoby to miejsce gdyby nie fakt, że to już nie pierwszy raz. I ponownie, nie ma przy tym absolutnie żadnego znaczenia to, jaki światopogląd i wartości reprezentuję. Ale kto by się przejmował szczegółami, przecież liczy się dieta... Ale nie dla mnie.


Dziś w Lubinie ma się odbyć wielki event - iskra zapalna na antysystemowej beczce prochu Pawła Kukiza. I dobrze. Obecny system zawiódł zbyt wielu Polaków, a skoro partie polityczne nie dojrzały do zmiany, to najwyraźniej jedynym rozwiązaniem pozostaje próba zmiany systemu partyjnego... Niestety jednak, dawno minęły czasy radosnych, kościuszkowskich rewolucji prowadzonych w chłopskiej sukmanie i przy pomocy samych lotnych haseł wspartych ustawionymi na sztorc kosami. Walka polityczna prowadzona na szeroką skalę wymaga daleko idącego profesjonalizmu i odpowiedzialności. Dziś, jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu do parlamentu, Paweł Kukiz traci głosy wyborców pozwalając innym mówić w jego imieniu.


Zbigniew Stonoga zapowiedział ujawnienie materiałów dowodzących udziału osób trzecich w śmierci dawnego wicepremiera Andrzeja Leppera. Rzekomo, miał on uzyskać od Łukaszenki nagranie z miejsca katastrofy rządowego Tupolewa, na którym uwieczniono dobijanie pasażerów jeszcze dających oznaki (agonalnego) życia. Uderzenie w Rosjan? Wręcz przeciwnie! Otóż, destabilizacja sytuacji politycznej w Polsce i "dobicie" rządów Platformy Obywatelskiej leży w interesie Kremla.


Instytucja ławników już się skompromitowała w PRL-u - ich wprowadzenie do obecnego systemu wynika nie z przyczyn racjonalnych, a tylko z wpływu amerykańskiej popkultury i prozy autorstwa nomen omen bardzo przeze mnie cenionego Grishama. Otóż, ławy przysięgłych jeszcze bardziej wypaczają sprawiedliwość niż dzisiejsze, zbiurokratyzowane sądy. Aktualnie naszym problemem jest brak merytorycznych wyroków, a czy mogą stać się rzetelne gdy orzekać będą osoby bez wiedzy prawniczej oraz związanej z nią innej fachowej i bez warsztatu, kierowane jedynie emocjami?


Ostatnimi czasy w grupach reformatorów antysystemowych popularność zyskuje dość specyficzny pogląd na eliminowanie gangsterów, mafii, korupcji politycznej i złodziejstwa z Polski. Mianowicie, remedium ma być konfiskata majątku, najlepiej całych rodzin przestępcy i możliwie często stosowana kara śmierci. Pomijając fakt, że pomysły takie (wraz ze stosowaniem przy byle okazji szubienicy lub plutonu egzekucyjnego) już były praktykowane w komunizmie i w nazizmie i nie przyniosły narodom szczęśliwości, to...


Według ujawnionych akt sprawy podsłuchów, idea inwigilacji "elity" polskiej polityki narodziła się w lokalu należącym do syna rosyjskiego biznesmena - jednego z szefów ŁUKOIL'a. A nie jest tajemnicą, że cały sektor złóż kontroluje w Rosji trust byłych oficerów służb skupionych wokół Władimira Putina - który sam posiada wart kilkadziesiąt miliardów dolarów pakiet akcji GAZPROM'u. Ustawianie przez Rosjan polskiej sceny politycznej nie jest więc wcale zaskoczeniem.


Argumenty, które w dojrzałych demokracjach takich ja amerykańska, brytyjska czy francuska przekreśliłyby kandydata w jednej chwili, w Polsce są przemilczane. Dlaczego? Bo nikt nie chce być uznany za zaścianek, za zwolennika teorii spiskowych, czy za "oszołoma". Wielokrotnie mówiłem jednak, że postępowanie karne i kryminalistyka nie znają terminu "teoria spiskowa", a jedynie wersja śledcza (ewentualnie wersja kryminalistyczna). Typowy wyborca "światłego centrum" wymaga jednak mniej - wystarcza mu nie wiedzieć. Jest niczym żona mówiąca do męża - jak będziesz mnie zdradzał to rób to w ten sposób, żebym się nie dowiedziała. Dzięki temu spokojniej śpi. Prawda nie jest jej do niczego potrzebna, a wystarczy solenne zapewnienie małżonka, że wrócił później z pracy z powodu inwentaryzacji szminek, co tłumaczy też czerwony ślad na policzku...


W wyborach do senatu 4 mandaty (4%) zdobyli kandydaci niezależni, natomiast kandydatów niezależnych było kilka razy więcej niż partyjnych. Natomiast w porównywalnych wyborach do Sejmu bezpartyjnych kandydatów było... 0%. Bezpartyjny poseł nie oznacza kandydata niezależnego, a jedynie takiego, którego z jakiegoś powodu wyrzucono z partii i tym samym przekreślono szansę na reelekcję (vide - Ziobro, Rokita, Piskorski, Poncyliusz, swego czasu Leszek Miller etc.). Pytanie - czy wolimy mieć szansę na przynajmniej kilka procent niezależnych posłów (mogących stanowić tzw. języczek u wagi decydujący często o utworzeniu rządu lub wyrażeniu wotum nieufności, czy 100% upartyjnienia?


Przedstawione niedawno przez prasę wyliczenia wskazujące na to, że wprowadzenie w Polsce JOWów wzmocniłoby hegemonię Platformy Obywatelskiej oparto na bardzo istotnym błędzie metodologicznym, co przekreśla rzetelność takich analiz. Otóż, założono (w dużym uproszczeniu), że jeśli w okręgu X partia PO otrzymała np. 100 000 głosów, czego skutkiem było wprowadzenie do Sejmu 5 posłów, to w razie podzielenia tego samego okręgu na 5 okręgów jednomandatowych, to każdy z tamtejszych kandydatów PO uzyska po 20 000 głosów i również wejdzie do sejmu. A to nie prawda.

Formularz kontaktowy

Copyright © 2017 www.turalinski.pl. All rights reserved.